W genealogii jak w historii naukach niewielu,
czym bardziej się cofasz do tyłu,tym bliższą masz drogę do celu”

(Stanisław L. Pieniążek, 2004)

Fickowscy i zupełne pustki w archiwach

 Pomimo dość dużego drzewa genealogicznego, poszukiwań długoletnich i starań ze strony rodziny , nie mogę ustalić moich przodków Fickowskich (moje nazwisko panieńskie). Bracia i siostry dziadka oraz pradziadka, to dość dużo znanych mi osób, ale już prapradziadek, to tylko jedna osoba, praprapradziadek - zero ustaleń.

1. Tadeusz Fickowski, żona Karolina - brak informacji.
2. Tomasz Fickowski ur. w 1850 r. w Woli Cygowskiej w Folwarku Lelewela, żona Emilia Paulina Dąbrowska.

Tomasz Fickowski i Emilia Dąbrowska - ślub Warszawa, par. św. Antoniego,  03 lutego 1877r 

Tłumaczenie :



12
Warszawa, par. św. Antoniego, 22 stycznia/ 03 lutego 1877r o godz. 7.00 wieczorem;
Świadkowie - Józef Bątkowski, lat 60, jubiler, zamieszkały w Warszawie, przy ul. Dobrej, pod numerem policyjnym 33 i Julian Tyszler, lat 27, obywatel, zamieszkały w Warszawie, przy ul. Ciepłej, pod numerem policyjnym 5;
Pan młody - Tomasz Fickowski, lat 26, telegrafista, urodzony w Woli Cygowskiej, Guberni Warszawskiej, syn nieżyjącego Tadeusza i żyjącej Karoliny, małż. Fickowskich, zamieszkały na Pradze, przy ul. Targowej, pod numerem 177;
Panna młoda - Emilia Dąbrowska, lat 28, panna, przy rodzicach, urodzona w Warszawie, córka Adama i Marceliny z Ostaszewskich, małż. Dąbrowskich, zamieszkała w Warszawie, przy ul. Bednarskiej, pod numerem 2690;
Zapowiedzi - trzykrotne w parafiach: tutejszej i praskiej;
Umowy przedślubnej nie zawarto;
Ślubu udzielił ks. Roman Krukowski, wikary.



Tomasz - telegrafista Nadwiślańskiej Kolei Żelaznej pracował w Stacji Krzywda. 
Został ujęty w Księdze Pamiątkowej.

Tłumaczenie :

1888 Siedlce Gubernia Commemorative Book  czyli Księga Pamiątkowa
Stacja Krzywda
Naczelnik stacji …….. tu nazwisko po rosyjsku
Pomocnik (?) jego Tomasz s. Tadeusza Fickowski

***

Na tym wiedza o Tomaszu, a także o jego rodzicach mi się kończy. Nie wiem, gdzie jest pochowany on, jak i jego żona Emilia. Mieszali w Warszawie.

 Tam też urodziły się prawie wszystkie ich dzieci:
Halina,
 Czesław, 
Jadwiga ur. 1886 zm. 25 listopada 1955 Warszawa, 
Marian ur. 1884 zm. 8 lipca 1940 Warszawa,
 Tadeusz ur. 1882 (Krzywda Parafia Radoryż), 
Wacław ur. 16 marca 1880 zm. 25 października 1933 Warszawa,
 Edmund ur. 1878zm. 1915 Rosja

Wacław Fickowski, to mój pradziadek. jego żona Józefa Fickowska z Rudnickich pochowana jest na chrzanowskim cmentarzu przy grobach rodzinnych. O ich dzieciach napiszę odrębny post.

W Polsce Fickowscy występują na Śląsku, ale nie udało mi się ustalić powiązań.




Małe szachrajstwa - Adam Wincenty Dąbrowski i Marcelina Ostaszewska



Adam Dąbrowski  (mój 3xpradziad) ur. 24 grudnia 1815 roku w Warszawie syn Ignacego (wojskowego) i Maryanny Rosołowskiej , czeladnik stolarski zam. przy ul. Nowogrodzkiej poślubił w dniu 31 sierpnia 1839 roku (W-wa Św. Aleksander Akt 54)  Marcelinę Ostaszewską (moja 3xprababka) ur. w 1817 r. w Lublinie, i pozostającą  przy rodzinie na ul. Nowogrodzkiej pod numerem tym samym co narzeczony, gdyż rodzice jej już nie żyli.



Już w tym akcie podano nieprawdę. Rodzice Marceliny : Józef Ostaszewski ur. 1776 w Ostaszewie zmarł 25 stycznia 1845 roku w Warszawie w Komendzie Inwalidów (Akt 45 zgonu W-wa św. Aleksander), a matka Katarzyna Ostaszewska z Kastelanów  ur. 1796 w Piotrkowie zmarła 12 października 1871 roku w wieku lat 75 (Akt 1359 zgonu W-wa św. Krzyż).


Na podstawie powyższego aktu małżeństwa i dopisku na marginesie ustaliłam, że małżeństwo to decyzją Sądu Metropolitarnego w Warszawie zostało rozwiązane dnia 24 czerwca 1842 roku. Podano powód : „ Marcelina Ostaszewska mając męża Gustawa Ulrycha przy życiu będącego, pojęła za męża Adama Dąbrowskiego."

Pierwszy mąż Marceliny, to Gustaw Adolf Ulrych (pisany też Urlich). Ślub z nim udokumentowany Aktem  nr 47 z 1836 roku z Parafii Św. Krzyża, w którym to widnieje adres panny młodej - Krakowskie Przedmieście i zamieszkanie „przy rodzicach”, co oznacza, ze rodzice jeszcze wtedy żyli. Zapowiedzi odbyły się  także w Kościele Ewangelicko-Augsburskim, więc pan młody  był ewangelikiem. 



Ponownie nie wyszła za mąż za Adama Dąbrowskiego. Sprawdziłam wszystkie akty małżeństwa z Parafii, które mogły wchodzić w rachubę. Tak więc Marcelinka i Adam żyli na "kocią łapę " ;)

Na podstawie aktów urodzeń ustaliłam też rodzeństwo Marceliny: 

- Wiktoria ur. 1829 ur. w Warszawie, krawcowa , po  pierwszym mężu Benecke (Ferdynand Benecke zmarł w 1875), po drugim Dorociak ( w wieku 57 lat poślubiła Józefa Dorociaka lat 27),

- Ludwik Bazyli Jan ur. 1826 w Wraszawie– artysta baletu Teatru Wielkiego w Warszawie, żona Anna Klara Benecke. Mieszkał u teścia Konrada Benecke producenta czcionek drukarskich na ul. Solnej 805,

- Teofila Justyna Katarzyna ur. 1821 w Kamieńcu (Gubernia Płocka) , która w 1844 roku zamieszkiwała przy rodzicach , poślubiła  w tym roku Augustyna Fiszera Urzędnika Komisji Umarzania Długów Krajowych.

Teofila Ostaszewska (jeszcze panna -siostra Marceliny) została matką chrzestną Marcelego Dąbrowskiego ur. 30 października 1838 roku. Co ciekawe w 1838 roku Marcelina Ostaszewska była jeszcze żoną Urlycha, a nie Adama, którego poślubiła przecież po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni w 1839 roku. W akcie urodzenia w Parafii Św. Andrzeja jednak napisano „małżonków Dąbrowskich”. Ojca przy chrzcie nie było, gdyż przebywał w pracy w Modlinie. Nie ma tutaj zbieżności imion i nazwisk, gdyż wszystkie dane rodziców Adama i Marceliny się zgadzają. Miejsce zamieszkania to ul. Krochmalna. 



Następne dzieci Adama i Marceliny Ostaszewskich zostały zapisane do akt urodzeń w Parafii Św. Jana. Adres też już się zmienił, bo na ul. Bednarską. Przy wszystkich aktach urodzeń pojawia się napis „ spóźniony chrzest ze względu na oczekiwanie na kumów”. Każde z dzieci chrzczone i wpisane do akt kościelnych po 3 -6 miesięcy od urodzenia. 

Urodzone dzieci to:
-Marceli opisany powyżej,
-Roman 10 lipca 1845,
-Emilia Paulina 29 czerwca 1848,
-Józef 9 czerwca 1851,
-Marian 7 września 1855,
-Feliksa 5 kwietnia 1857,

 I moje przemyślenia...

1. Co się stało z Gustawem, który prawdopodobnie dopiero w 1842 pojawił się, chociaż to nie takie pewne. Człowiek nie szpilka i trudno wyobrazić sobie, żeby mieszkając w Warszawie nie wiedział nic o swojej żonie. W Warszawie też mieszkali jej rodzice.

2. Może Marcelina odeszła od Gustawa po niecałych 2 latach od ślubu do człowieka, którego pokochała. Z Adamem musiała już być co najmniej od stycznia 1838 roku. Ze związku tego urodził się Marceli. Nieślubne dziecko było hańbą dla rodziny. Może rodzice potępili ją i zerwali z nią wszelkie kontakty. Gdzie był wtedy Gustaw, który mógł wystąpić o rozwód? Dlaczego tego nie zrobił?

3. Marcelina i Adam chcą ułożyć sobie życie i decydują się na ślub. Możliwe, że Adam też nie znał przeszłości Marceliny?

4. Zgłaszanie dzieci po kilku miesiącach w Warszawie było na porządku dziennym.Nie traktuję tego jako szczególne zaniedbanie.

5. A może Marcelina była przymuszona do wyjścia za mąż za dobrze rokującego młodego rękawicznika wbrew swojej woli? Na pewno miała wsparcie u swojej siostry, która była chrzestną Marcelego. Do aktów chrztu chyba nie wymagano aktu ślubu, stąd taki zapis w metrykach innych dzieci.
ROZWÓD BYŁ DROGI . Podobnie inne czynności dla powodów których, niektórzy opóźniali lub zaniechali dokonania na bieżąco wpisów. Dane  Dziennika Urzędowego Guberni Augustowskiej, rok 1838.
 

Ciekawostka w akcie urodzenia - ojciec jest-matki brak.

Taka mała ciekawostka. 



Moja 4xprababka Salomea Rudnicka ze Stokowskich była matką chrzestną zgłaszanego dziecka z 1829 roku . W akcie opisano, ze ojciec to Sylwester Nowicki lat 22 pisarz...matka..."nie wiadomo"...
 

Czytając ten akt przypomniał mi się oglądany kiedyś film:
Ojciec dziecka miał romans z mężatką. Zaszła w ciążę. Urodziła jego dziecko. Mąż kazał to dziecko przekazać ojcu do wychowania z zaznaczeniem, że nie może ochrzcić córki w ich parafii i nigdzie ma nie podawać nazwiska jego żony jako matki.... 




Może to taka sama albo podobna sytuacja?

Bałaszkiewicz Wawrzyniec-ojciec i Maciej-syn. Epidemia cholery w Białaczowie w 1837 roku



BIAŁACZÓW rok 1837, epidemia cholery atakuje po raz drugi. 28 czerwca 1837r. umiera mój 5xpradziadek Wawrzyniec Bałaszkiewicz, potem jego syn Maciej dnia 14 sierpnia 1837 (mój 4xpradziadek), a następnie 29 sierpnia następny syn Wawrzyńca  - Jan. W tym samym roku cholera zabrała jeszcze dwoje z rodziny Bałaszkiewiczów...

 Skan aktu zgonu Wawrzyńca.

Z aktu zgonu Wawrzyńca nie wynika jednak, że zmarł na cholerę, gdyż nie był obecny przy śmierci lekarz delegowany przez Rząd. Jednak najważniejsza informacja dla mnie, to wiek Wawrzyńca w chwili śmierci - 90 lat !!!! Czyli urodził się około 1747 roku. Pierwsza żona  Zofia, z którą spłodził córkę Julianne ur. 1794 r. umiera 9 dni po porodzie. 

 Bałaszkiewicz Zofia - zgon.

Wawrzyniec żeni się ponownie w 1794 r.z Salomeą Kowalską ur. w  1747 r.. W 1798 rodzi się  Maciej Bałaszkiewicz. Maciej ma jeszcze brata Stanisława.  

Bałaszkiewicz Wawrzyniec i Salomea Kowalska - ślub.



 Bałaszkiewicz Maciej -urodzenie

 W indeksie urodzonych W Białaczowie  brak informacji o dzieciach urodzonych od 1707-1894 o tym nazwisku. Nie ma też wzmianki o ślubie Wawrzyńca i Zofii.

W Herbarzu Szlachty Wołyńskiej występuje Bałaszkiewicz Wawrzyniec ojciec  Mikołaja i Bazylego. Czy „mój przodek” powiązany jest z Wołyniem? Niestety nie wiem….


Jest to dość rzadkie nazwisko, więc szukam wszelkich informacji. Nie jest to moim priorytetem, by szukać szlachectwa (jakoś mnie jak to piszą młodzi "nie rajcuje"), ale... a nóż to ten sam Wawrzyniec i jego np. I żona Antonina. ;)


Pierwszy post - trochę o historii moich poszukiwań i statystyki

Genealogią mojej rodziny zajmuję się już prawie 30 lat. Poszukiwania, a raczej spisywanie tego co wiedzieli moi dziadkowie zaczęłam w wieku 14 lat. 
Obecnie w moim drzewie genealogicznym jest 111 przodków bezpośrednich (dziadek, pradziadek, prapradziadek) i 713 osób spokrewnionych.
Najstarszy przodek  urodzony ok. 1732 rok.
Ostatnie udokumentowane pokolenie, to ósme.
Przez cały ten czas udało mi się zweryfikować wiele nieprawidłowości podawanych przez rodzinnych genealogów oraz rozwiązać parę zagadek. Oczywiście także nie zabrakło ciekawych historii rodzinnych, o których zupełnie nic nie wiedziałam.




Zapraszam do śledzenia mojego bloga.